Sobota, 4.10.2014

Rozpoczęło się III Nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów na temat wyzwań duszpasterskich dla rodziny w kontekście nowej ewangelizacji.

Wszystko zaczęło się już w sobotę, 4 października czuwaniem, które miało miejsce na placu św. Piotra od godziny 18 do 19.30. Czuwanie włoskich rodzin – i nie tylko włoskich – było czymś wprowadzającym w atmosferę synodu. Wydarzenie to przygotowała w dniu imienin papieża FRANCISZKA Konferencja Episkopatu Włoch. Podobnie jak na początku Soboru Watykańskiego II, rodziny zostały wezwane do modlitwy, aby wesprzeć nadchodzący synod. Do wzięcia udziału w tym wydarzeniu wezwano też rodziny, które nie mogły przybyć na plac św. Piotra. Zaproszono je, aby zapaliły w domu świecę, wystawiły ją w oknie oraz spotykając się w grupach parafialnych i diecezjalnych, wzywały Ducha Świętego, by oświecił ojców synodalnych i prowadził ich w trudnym zadaniu. Owoce synodu zależą bowiem nie tylko od pracy ojców, ale i od współpracy całej wspólnoty chrześcijańskiej z Duchem Świętym.

Na plac przybyło około pięćdziesięciu tysięcy ludzi, którzy modlili się, śpiewali i wysłuchali trzech poruszających świadectw odnoszących się do rodziny i życia małżeńskiego. Pierwsze z nich złożyli Roberta i Antonio z Beneventu, narzeczeni przygotowujący się do ślubu, którzy opisali cały proces przygotowawczy. Potem mówili Antonella i Nicola z Tivoli, którzy odnaleźli się po sześciu latach separacji i rozpoczęli wspólne życie – nie tylko w znaczeniu doraźnym, ale na zawsze. Dalej trzecia para, małżonkowie Margherita i Marco z Novary, którzy do swojej rodziny składającej się z rodziców i czworga dzieci przygarnęli siedmiomiesięczną dziewczynkę, opowiadali o wydarzeniach, które poprzedzały adopcję i nastąpiły po niej.

Przy tej okazji Ojciec Święty streścił swoje myślenie o rodzinie i małżeństwie, mówiąc, że zadaniem męża jest uczynienie żony bardziej kobietą, zadaniem żony natomiast – uczynienie męża bardziej mężczyzną. Trzeba wzrastać z Bożą pomocą i dzieci powinny mieć przed oczami tego rodzaju przykład. Przemawiając na zakończenie tego spotkania do uczestników, papież FRANCISZEK podkreślił, że odbywało się ono w godzinie, gdy zwyczajowo rodziny zasiadają do wspólnego stołu, ciesząc się wzajemną miłością. Przypomniał, że nawet w kulturze indywidualizmu, która wynaturza relacje i czyni je coraz bardziej ulotnymi, każdy człowiek pragnie prawdziwych, stabilnych więzi i rodziny. Im korzenie rodziny są głębsze, tym bardziej jesteśmy w stanie daleko dojść, nie gubiąc się i nie czując obcymi na żadnej ziemi. Prosił też o dary Ducha Świętego dla ojców synodalnych. Wymienił tu dary: słuchania Boga i Jego ludu, otwartości na szczerą i braterską konfrontację oraz nieustannego wpatrywania się w Jezusa. „Jeśli przyjmiemy Jego sposób myślenia, życia i bycia w relacjach, nie namęczymy się, by prace synodalne przełożyć na wskazówki i drogi duszpasterskie dla człowieka u rodziny. Ilekroć bowiem wracamy do źródeł doświadczenia chrześcijańskiego, otwierają się przed nami nowe drogi i niewyobrażalne możliwości”.

Na zakończenie czuwania, wraz z kolegą jeszcze z czasu studiów, mieliśmy okazję do dość niespodziewanego spotkania z młodą rodziną pochodzącą z Poznania, z parafii pw. Matki Bożej Bolesnej, z synem o pięknym imieniu – Franciszek Stanisław. Usłyszeliśmy od nich dużo dobrych rzeczy: impresje, jakie wynoszą ze swojego krótkiego pobytu w Rzymie.

Tyle wystarczy na temat sobotniego czuwania, które miało miejsce 4 października wieczorem.