Środa, 8.10.2014

Środa, 8 października, rozpoczęła się dla nas, jak zwykle, o godzinie dziewiątej. Najpierw była medytacja nad tekstem Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (13,4-7), który stanowi część tercji. Medytacja jest krótka, trzy-czterominutowa, ale bardzo uważnie słuchana.

Gdy chodzi o głosy, to – spośród tych ważnych – jest najpierw głos sekretarza stanu, kard. Pietro PAROLINA, który zwracał uwagę na to, że prawodawstwa narodowe i międzynarodowe podlegają zewnętrznym wpływom. Wpływy te zazwyczaj wprowadzają elementy odejścia od tradycyjnej kultury. Stolica Apostolska na wszelkie możliwe sposoby broni rodziny przez to, że reprezentacje papieskie i inne organizmy podnoszą ten temat na różnych spotkaniach. Tak dla życia, jak i dla świadectwa ewangelijnego potrzebna jest pewna synergia Stolicy Apostolskiej i konferencji episkopatów. To była jego podwójna myśl, którą rozpoczął środę.

Patriarcha Lizbony Manuel José MACÁRIO DO NASCIMENTO CLEMENTE z Portugalii mówił o braku poparcia dla natchnionej wizji rodziny, która zawarta jest w Piśmie Świętym. Wiele rodzin związało się bez oglądania się na tę wizję, na natchnienie, na łaskę. Dlatego trzeba podjąć ścieżki pastoralne, które pomagałyby odkryć prawdę i do niej przylgnąć.

Kardynał Stanisław RYŁKO wspomniał o misji prorockiej świeckich, o „ewangelii rodziny”, o powołaniu rodziny do wielkich rzeczy – czyli o nierezygnowaniu z ideałów, z których dzisiaj łatwo się rezygnuje pod wpływem kultury bieżącej. Nosicielką tych nadziei pozostaje młodzież, jak widzimy to przynajmniej podczas Światowych Dni Młodzieży. Samo małżeństwo nie stało się wcale niemodne, kultura prowizoryczności jednak czyni duże rysy na małżeństwie i rodzinie chrześcijańskiej. Trzeba więc odczytywać znaki czasu i tworzyć wiele nowych stowarzyszeń. Wiele rodzin zostało bowiem ocalonych i odrodzonych przez dawne stowarzyszenia. „Ewangelia rodziny” nie jest utopią i trzeba rzeczywiście w to uwierzyć.

Sócrates René SÁNDIGO JIRÓN, biskup z Nikaragui, mówił o trudnościach szczególnej natury, które pojawiają się w Ameryce Łacińskiej ze strony kultury maskulinistycznej dającej mężczyznom większe prawa niż kobietom. Kobiety są sprowadzone do roli domowej i przez to przestrzenie dialogu są bardzo pomniejszone. Równość praw dla kobiety i mężczyzny jest w tamtych krajach jeszcze czymś upragnionym. Do tego wszystkiego istnieje bezrobocie wysokości 50-60 procent, które sprawia, że wiele rodzin nie znajduje utrzymania i emigruje. Z powodu emigracji jeden z członków rodziny pozostaje osamotniony, co – gdy sytuacja się przedłuża – może przynieść katastroficzne skutki.

Kardynał Béchara Boutros RAÏ podniósł tę samą sprawę od nieco innej strony, mówiąc o nierówności między kobietą a mężczyzną, przejawiającej się w braku prawa dziedziczenia przez żonę muzułmanina. Opowiadał o wszystkich kazusach, w których prawo muzułmańskie wchodzi w dziedzinę małżeństw mieszanych, przyznając w trybunale prawa tylko stronie muzułmańskiej, a przynajmniej przyznając jej większe prawa, aniżeli przysługuje to z zasady równości. Tylko Liban w dziedzinie prawa państwowego ma równość miedzy muzułmanami a chrześcijanami.

Kardynał Laurent MONSENGWO PASINYA z Konga mówił o sytuacji rodzin w Afryce oraz o gościnności i solidarności. Powiedział też o mondializacji Afryki, która przyniosła dużo zniszczeń, na przykład przez wprowadzenie bezcelowości życia seksualnego w rozumieniu chrześcijańskim czy przez propagowanie genderyzmu. Także media wpływają na niszczenie wizji celowości rodziny. Dlatego trzeba dużej pracy, aby wobec programów pomocowych, uwarunkowanych przyjęciem zachodnich standardów w Afryce, zachować równowagę.

Kardynał John TON HONG z Chin mówił o tym, że w Chinach wartość rodziny była od dawna podważana. Przynajmniej trzydzieści procent dzieci pochodzi ze związków pozamałżeńskich, a wiele małżeństw nie przygotowuje się do swojego zadania. Podał przykład – nie nauki, lecz świadectwa – który okazał się przekonujący w przejściu na wiarę chrześcijańską. Opowiedział o mężu, który dziesięć lat przebywał w więzieniu, i o żonie, która czekała przez te dziesięć lat. Kiedy mąż powrócił i docenił tę ofiarę żony, nawrócił się – wcześniej nie był chrześcijaninem – i stał się pociągającym przykładem dla innych.

Kardynał Oscar A. RODRÍGUEZ MARADIAGA z Hondurasu wspominał o samotności i marginalizacji osób żyjących w biedzie i uzależnionych oraz o ich poczuciu bezużyteczności. Zauważył, że nie wystarczy krytykowanie systemu ekonomicznego, ale trzeba zwolnić kroku – spowolnić rytm życia codziennego, aby rodzina mogła ze sobą rozmawiać.

Biskup Mathieu MADEGA LEBUOAKEHAN z Gabonu mówił z kolei o tym, że dzisiaj nie ma czasu dla innych ani dla Pana Boga. Cały czas zajmuje praca i szkoła. „Bogiem” staje się pieniądz, który sprawia, że nie ma prawdziwych wartości. Prawdziwe dobra, takie jak powietrze czy woda, tracą w obliczu pieniądza i w taki sposób ludzie zamiast w kierunku nieba, zmierzają w kierunku pieniędzy.

Biskup Stanislav ZVOLENSKÝ ze Słowacji podnosił wartość sanktuariów. Wskazywał na sanktuarium Patronki Słowacji w Šaštín, które działa od 450 lat. Mówił, że charakterystyką tego miejsca jest skuteczny dar pojednania małżonków. Myślę, że w odniesieniu do naszych sanktuariów nie jest to rzecz, o której nie można by pomyśleć.

Zajmujący się dialogiem międzyreligijnym kard. Jean-Louis TAURAN podkreślał wartość tego dialogu w codzienności. Pomaga on wzrastać we własnej tożsamości, a także w słuchaniu innych. Mówił, że zanim zostanie zawarte małżeństwo międzyreligijne, małżonkowie powinni dobrze zorientować się w poglądach drugiej strony, żeby nie stało się to w przyszłości przyczyną rozerwania.

Kardynał Oswald GRACIAS mówił o dziwnym zjawisku, które się weryfikuje w Indiach. Otóż w większości przypadków małżeństwa są aranżowane przez rodziców – małżonka nie wybierają narzeczeni, ale rodzice. To może w ich kulturze nie jest takie dziwne. Dziwne jest to, że małżeństwa takie są trwalsze niż małżeństwa zawierane z miłości.

Biskup Angelo MASSAFRA z Albanii, wspominając czasy minione, mówił o faworyzowaniu rozwodów przez rządy komunistyczne. Jedynymi, którzy uczyli modlitwy, byli dziadkowie, a sama nawet modlitwa była zabroniona. Gdy zmieniły się czasy i przyszła wolność, dziwnym sposobem ateizm faworyzowany przez komunizm został zastąpiony przez konsumizm, który niesie podobne skutki, ale jest chętniej wybierany przez samych zainteresowanych.

Lúcio Andrice MUANDULA, biskup z Mozambiku, wspomniał o panującym tam zwyczaju stopniowego zawierania małżeństwa. Oznacza to, że ślub nie jest przeprowadzony po przygotowaniu na początku małżeństwa, ale następuje dopiero, gdy okaże się, że żona jest płodna. Gdy urodzi się dziecko, narzeczeni są gotowi do ślubu. Widzimy tu dużą rolę kultury miejscowej.

Z kolei biskup Salvador PIÑEIRO GARCÍA-CALDERÓN z Peru mówił o osobliwym zjawisku, które dostrzega się w jego kraju. Otóż istnieją tam trzy różne koncepcje małżeństwa obok siebie. Jedną koncepcję reprezentują ci, którzy mieszkają nad morzem. Inną mają ci, którzy mieszkają w Andach. Jeszcze inną posiadają ci, którzy żyją w Amazonii. Mieszkańcy okolic nadmorskich w 93 procentach preferują dobrobyt i na dziecko decydują się tylko wtedy, kiedy nie przeszkadza dobrobytowi. W Andach 70 procent dzieci ma tylko jednego z rodziców. W trzeciej strefie, w Amazonii, ludzie w ogóle nie chcą zawierać małżeństw sakramentalnych. A więc w jednym kraju widzimy trzy różne podejścia do sprawy małżeństwa.

Gdy idzie o naszego księdza arcybiskupa Zbigniewa ZIMOWSKIEGO, to ze względu na urząd, który piastuje, podszedł on do małżeństwa od strony warunków zdrowotnych, choroby i żałoby oraz solidarności, którą powinien wykazywać Kościół w tych wszystkich przypadkach w stosunku do rodziny. Mówił o wzroście liczby starców, i o tym – co Ojciec Święty od dawna podkreśla – że Kościół jest swego rodzaju szpitalem polowym, którzy przychodzi z pomocą poranionym.

Biskup Mario GRECH z Malty zwracał uwagę na to, że Kościół nie jest urzędem celnym, ale otwartym domem. Dlatego trzeba w nim oczekiwać ze spokojem i cierpliwością na proces, który został przekroczony tylko w cudzie przemiany wody w wino. W normalnym porządku rzeczy winne grona muszą dojrzeć, potem zostać sprasowane i dopiero wtedy mamy do czynienia z dojrzewaniem wina. A więc zmiana sytuacji w małżeństwie i rodzinie potrzebuje czasu i cierpliwości. Biskup wspomniał też, że nie ma czegoś takiego jak Kościół czystych i doskonałych. Kościół, nawet okaleczony, jest jednak wezwany do zadania Dobrego Pasterza, to znaczy do brania na plecy słabych i do dźwigania ich.

Kardynał Péter ERDŐ z Węgier bardziej zwracał uwagę, że dzisiejsze warunki ekonomiczne są pod pewnym względem niekorzystne dla rodziny, ponieważ domagają się od niej mobilności. To sprawia, że ludzie są w ciągłym ruchu, poszukując miejsca pracy i przenosząc się z miejsca na miejsce. Skutkiem tego wchodzą w zawiązki małżeńskie zbyt późno, gdy są zbyt starzy.

Kardynał Godfried DANNEELS z Belgii dużo mówił o miłosierdziu dla każdego wieku oraz o stopniowaniu w małżeństwie i poszukiwaniu pełni małżeńskiej poprzez powolne dojrzewanie. Postulował tworzenie grup ludzi słuchających, którzy chcieliby rozmawiać z parami o pięknie małżeństwa, odnaleźć w nich blask prawdy i – jak mówił św. Franciszek – nie zostawiać nikogo smutnym.

Arcybiskup Tomasz PETA z Kazachstanu mówił, że potrzebne są świętość życia i ewangelizacja rodzin. Gdy idzie zaś o rozwiedzionych, którzy weszli w ponowne związki cywilne, to nie można odchodzić od znanego nauczania, które jest zawarte w Katechizmie, ponieważ tego rodzaju podejście byłoby podawaniem choremu lekarstwa gorszego od samej choroby, którą miałoby uleczyć.

Biskup Désiré TSARAHAZANA z Madagaskaru starał się powiedzieć, że jego kraj należy do najbiedniejszych, gdzie 92 procent ludności żyje poniżej poziomu biedy. Korupcja w sferach politycznych, wraz z miejscową antropologią, w żaden sposób nie zmierzają do antropologii chrześcijańskiej. Na Madagaskarze też, podobnie jak w Afryce, mężczyźni najpierw muszą się przekonać, że kobieta jest płodna, żeby ją poślubić. To jest pewnie szerszy problem krajów biednych.

Kardynał George ALENCHERRY z Indii mówił o tym, że dobrze przygotowana katecheza przedmałżeńska nie tylko służy tym, którzy mają zawrzeć małżeństwa katolickie, uzmysławiając im sprawę nierozerwalności, ale przyciąga także i hindusów. Hindusi chętnie uczestniczą w tych kursach, starając się lepiej przygotować do małżeństwa. Podobnie odbywa się to również na innych kontynentach: na przykład prawosławni, nie mając u siebie tego rodzaju przygotowania, chętnie uczestniczą w naszym, katolickim. Kardynał zwrócił też uwagę na temat, który co rusz wracał w słowach biskupów, mianowicie na zagadnienie Komunii duchowej. Rozwiedziony w ponownym związku małżeńskim cywilnym ma prawo do Komunii duchowej. Ludzi, którzy znajdują się w takiej sytuacji, nie należy ich pozostawiać w ławkach w czasie gdy wszyscy idą do Komunii świętej. W Holandii wprowadzono w niektórych miejscach obyczaj, w którym rozwiedzeni idą razem ze wszystkimi innymi do Komunii, z tym że składają wtedy ręce na kształt krzyża na piersi i otrzymują od kapłana błogosławieństwo. W ten sposób nie czują się odepchnięci.

Biskup Anders ARBORELIUS ze Szwecji mówił o największym stopniu sekularyzacji w jego kraju, a jednocześnie o coraz większej liczbie nawróceń. Wspominał o wielu dzieciach żyjących tylko z jednym rodzicem, co pociąga ze sobą niestabilność psychologiczną, oraz o akceptowaniu rozwodów i potrzebie uproszczenia procesu kanonicznego.

Kardynał Raymond BURKE, prefekt Sygnatury Apostolskiej, ostrzegał przed lekkim traktowaniem procesów sądowych. Nie jest prostą sprawą, by to, co wykonują wykwalifikowani sędziowie, można było zastąpić byle kim i w byle jaki sposób przeprowadzić, na dodatek szybko. Mówił, że w Kościele powszechnym jest około tysiąca trybunałów, które podlegają sygnaturze. Zaznaczył, że proces kanoniczny niej jest w niczym przeciwny miłości pasterskiej, ale musi on jednak dawać gwarancję słuszności. Odejście od tej zasady i sprowadzenie wszystkiego do jednej instancji pokazało na przykładzie Stanów Zjednoczonych w latach 1971-1982, że doszło do czegoś, co nazwano rozwodami kościelnymi. Tej praktyki należy unikać. Jego zdanie jest ważniejsze od zdań wielu innych ludzi, ponieważ jest on człowiekiem kompetentnym w materii i jednocześnie odpowiadający za sąd najwyższy.

Kardynał Gerhard Ludwig MÜLLER mówił, że nie ma łatwych rozwiązań. Nie można przekreślać dotychczasowych wypowiedzi papieskich, jakby ci papieże do tej pory nie mieli miłosierdzia. Podkreślał, by nie używać słowa „miłosierdzie” w sposób nierozważny i nieuzasadniony.

Kardynał Francesco COCCOPALMERIO, bardzo dobry prawnik, mówił, że do tej pory zapomniano powiedzieć o potestas clavium, papieskiej władzy kluczy. Sam papież powinien się zorientować, czy istnieją jakieś nowe motywy, które mogły by przemawiać in favorem fidei, na rzecz wiary.

Arcybiskup Joseph Edward KURTZ ze Stanów Zjednoczonych wspominał o trudnej drodze małżeństw i rodziny do świętości. Drodze, która nie może doprowadzić do ich erozji ani do erozji Ewangelii. Nie można się poddawać presji bieżącej chwili, ponieważ w ten sposób można by doprowadzić do zmiany wszystkich ewangelijnych zakazów i nakazów, działając przez głosowanie większości, jak to odbywa się w niektórych Kościołach siostrzanych.

Groźnie brzmiały słowa kard. Odilo Pedra SCHERERA z Brazylii, który mówił, że wielu ludzi w ogóle nie ślubuje, wielu się rozwodzi. Czy my mamy czyścić stolik, gdy dokoła szaleje burza piaskowa? Czy nie trzeba wziąć pod uwagę, że wielu katolików, którzy rozwiedli się, nie otrzymując komunii świętej w Kościele, jest skłonnych przechodzić do sekt protestanckich, które ich chętnie przyjmują, udzielając swego błogosławieństwa.

Jest także głos biskupa Zbigņeva STANKEWIČUSA, który zwrócił uwagę na to, że na Łotwie małżeństwa cywilne szybciej i częściej się rozpadają niż małżeństwa katolickie. To tylko taka drobna obserwacja.

Biskup André LÉONARD z Belgii mówił o słuchaniu terapeutycznym. Gdy osoby nie mogą przyjąć Komunii, on je błogosławi i celebruje proces pojednania, klęcząc i modląc się razem z nimi. W ten sposób przynosi im jakąś ulgę i pociechę.

Wreszcie kard. Wilfrid Fox NAPIER z południowej Afryki mówił o silnym oddziaływaniu poprawności politycznej, w szczególności ze strony ruchów LGBT. Zaznaczył, że niezależnie od tego, jakie byłyby naciski, nie wolno nam ustępować od mówienia prawdy.

Tyle byłoby na temat środy, dnia pełnego wystąpień biskupów, arcybiskupów i kardynałów.